RE: 5x10 - "He Our's You"
"Whatever happend, happend". (...) Ludzie! Sayid nie zabił Bena i nie zmienił przyszłości. Ben został postrzelony, stąd pamiętał Sayida doskonale, kiedy ów rozbił się lotem 815. Nie mamy równoległych linii czasowych. Mamy płytę gramofonową, a każdy nadrobniejszy gest, uśmiech, mrugnięcie i bąk naszych bohaterów jest wyżłobionym rowkiem na tej płycie. To wszystko już się stało, bo to czas jest względny, a nie decyzje bohaterów. Sayid mógł strzelić małemu Benkowi w banię? No nie mógł. Dlaczego? Bo tak się nie stało.
Racja. To, że "Whatever happend, happend" można wywnioskować chociażby po tym, że Charlotte pamiętała jak Faraday ostrzegał ją przed powrotem na Wyspę, lecz mimo wszystko wróciła, ale...
niczego nie można zmienić ani odrobinę.
...tego nie wiemy ;)
Oglądałeś może filmik instruktażowy Dharmy "70/70"?
Jest w nim mowa o liczbach wokół których kręci się serial. Otóż owe liczby symbolizują środowiskowe i ludzkie czynniki, które składają się na równanie Valenzettiego - pozwala ono obliczyć dokładny moment końca świata.
Dharma powstała po to, by zmienić choć jedną z liczb, wydłużając w ten sposób dzieje ludzkości ;]
Innymi słowy: Dharma nie chce, aby stało się to, co ma się stać :]
Więc może w końcu uda im się zmienić przyszłość :P
Cały czas chodzi mi po głowie Aaron :P W jednym z pierwszych odcinków jasnowidz powiedział Claire, że musi sama wychowywać dziecko, inaczej stanie się coś strasznego. W 4-tym sezonie jak Claire została na Wyspie, a Aaron ją opuścił Locke próbował wszystkich ściągnąć mówiąc, że na Wyspie dzieje się coś strasznego. Aby to odwrócić muszą wrócić WSZYSCY. Aaron nie wrócił :]
Na początku tej serii były jakieś jaja z nim. Co sądzicie o tym, że powrót Aarona może zmienić przyszłość?
To jest wizja z jednej strony niepokojąca i krępująca, bo skoro nie mamy wpływu na nic, co się z nami dzieje, bo po co w ogóle dziać ze sobą cokolwiek. Po co w ogóle wstawać z łóżka.
Muszę Cię zmartwić... Naukowcy odkryli ostatnio coś, co może oznaczać, że wszyscy żyjemy w płycie winylowej. Tak konkretniej to w wielkim hologramie - dobór słów inny, nie mniej jednak znaczenie to samo: nie mamy wpływu na nic.
Polecam TEN ARTYKUŁ
PzDr.