|
Breaking Bad
Poczułem wewnętrzny imperatyw, żeby coś tu zareklamować. Sis zapytała kiedyś o ten serial i do prawdy nie rozumiem, jak mogło cię odrzucić po pierwszym odcinku, ale powiedzmy, że z każdym kolejnym klimat gęstnieje, a kilka razy znalazłem szczękę na poziomie podłogi po seansie. Breaking Bad to pierwszy znany mi serial, o którym mogę powiedzieć śmiało, że ociera się o arcydzieło (no ok, niektóre serie HBO też były blisko).
Ale do rzeczy. BB przypomina filmy braci Coen na poziomie realizacyjnym i fabularnym. Rzecz jest z grubsza o tym, jak ciąg różnych nieprzemyślanych decyzji i incydentów prowadzi do tragedii. Sam pomysł jest genialny w swojej prostocie. Pewien nauczyciel chemii dostaje na progu filmu śmiertelną diagnozę. Nie ma już wiele do stracenia, więc inwestuje swoją wiedzę chemiczną w biznes narkotykowy. Scenariusz to pierwszy najmocniejszy punkt. Drugi to aktorstwo. Prawie każda rola jest tu tak błyskotliwie zagrana, że po nowych odcinkach BB nie mam siły patrzeć na drewniane kukiełki w Lostach i innych Prisonach (zgrywam się trochę, bo oczywiście lubię te seriale, ale jednak). Duet Waltera i Jesse'ego mieści się o topie najbardziej pokręconych telewizyjnych teamów, jakie znam. Sztuczka jednak polega na tym, że geniusz tej produkcji nie rozbija się o taką kanoniczną, zawadiacką "zajebistość", jaką znamy z pasma emisyjnego w primetime. Realizacyjny zmysł do gry na emocjach prowadzi do tego, że film można wręcz czasem odebrać na poziomie fizjologii. Szczególnie dwa odcinki mnie sponiewierały psychicznie - 2x02 (czysty suspens!) i 2x06 (jeden wielki kop w ośrodek empatii). Niewiele tu wpadek, można by tylko wrzucić serii to, że czasem wyraźnie spowalnia tempo i skupia się na jakimś akcencie wybitnie obyczajowym, jakby autor przestraszył się, że wychodzi mu coś wstrząsającego, ale genialnego zarazem. Balans między dramatem, a czarnym kryminałem.
Na razie jest 13 odcinków (pierwszy sezon ma tylko 7, bo strajkowy). Dla tych, co lubią filmy Coenów, albo wczesnego Tarantino (zanim zaczął świrować z kiczowatą stylizacją) pozycja obowiązkowa.
http://srogibochen.blox.pl/html
Take my love, take my land,
Take me where I cannot stand
I don't care, I'm still free
You can't take the sky from me.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-18-2009 09:42 PM przez gt_o.
|