|
Sons Of Anarchy
Pozwole sobie wkleić pewien opis jednego z użytkowników na temat tego serialu, i proszę mnie nie gnoić, że skopiowałem itd ...
Czym się tak zachwycam? To chyba jasne: faceci w skórach, jeżdżący na Harleyach, handlujący bronią. Mało? W obsadzie m.in. Ron Perlman. Mało? Cała reszta w zasadzie to znane twarze z ról drugoplanowych, aktorzy tzw. charakterystyczni. Pamiętacie Szkota z Braveheart, który miał poziome blizny na policzkach? A może żonę Ala Bundy’ego, która akurat tutaj gra niesamowicie dość mroczną postać? Do tego główną rolę, obok Perlmana gra Charlie Hunnam, który jest skrzyżowaniem Brada Pitta (mniej) i Heatcha Ledgera (bardziej), a przy tym ma do pokazania coś od siebie. Niesamowita obsada, jak na serial. Naprawdę.
OK., więc o co chodzi z tym serialem poza motocyklami i aktorami?
No więc chodzi o jazdę motocyklem. Jeśli to jeszcze Cię nie rusza to powiem, że przy dobrze dobranej muzyce. Mało? OK. nie pasjonujesz się motocyklami, czyli prawdopodobnie nie wystarczy Ci to do uznania serialu za warty oglądania. Słusznie.
Sons of Anarchy jest świetnie skonstruowany fabularnie. Mamy, jak to w serialach, mnogość wątków: są sensacyjne (handel bronią, niebezpieczeństwa przestępczego świata), obyczajowe (sercowe, rodzinne), dramatyczne (dragi, umieranie, tajemnice z przeszłości), ale ich waga jest tak porozkładana, że żadne nie dominują, a do tego świetnie się przeplatają i nie mamy wrażenia kilku historii połączonych tylko miejscem i bohaterami, jak to się czasem zdarza. Tutaj wszystko jest spójne, a drobny ruch w jednym z wątków może mieć gigantyczne konsekwencje dla innego.
Najlepsze w tym serialu jest jednak to, o kim opowiada. O wrzodach na tyłku społeczeństa, o przestępczych zakazanych mordach. O śmierci niewinnych, handlu bronią z IRA, nielegalnych pieniądzach, władzy. A to wszystko w otoczce klubu motocyklowego i braterskich więzi między jego członkami. Do serialu przyciąga totalny brak pozytywnych bohaterów. Owszem, czasem ktoś przejawia ludzkie odruchy, ale w następnej scenie bez skrupułów rozwala komuś głowę. W tym serialu ciężko identyfikować się z bohaterami, ciężko żałować im krzywd, które ich spotykają, ciężko zrozumieć ich motywacje i kolejne ruchy. To dość fascynujące poznawać z tak bliska tak odległy świat. I tak mocno wnikać w jego strukturę. Cała seria jest taka, nie ma ugrzeczniania. Choć można mieć wrażenie, że będzie łagoniej a chłopcy się uspokoją, to wcale tak się nie dzieje. Każdy odcinek przynosi ze sobą coś mocniejszego. Jestem pełen podziwu dla producenta, który dał na to kasę. I cieszę się, że to zrobił, bo serial wywołuje duże emocje i bardzo dobrze się go ogląda.
Szczerze polecam.
Autor postu nie jaki starlift.
============================
I trudno się z autorem nie zgodzić, serial jest mega zajebisty z duża dawką czarnego chumoru...a to lubie:-)
Serial może i nie jest napakowany akcją, ale ma całkiem niezły klimacik i fabuła rysuje się interesująco - gang motocyklowy walczący z innymi o utrzymanie wpływów w mieście i w przyszłości prawdopodobnie wewnętrzny konflikt o przywództwo i kierunek rozwoju, a co jakiś czas będą wypływały jakieś wydarzenia z przeszłości. Może to być jedna z lepszych premier tego sezonu.
P.S napiszę od siebie coś więcej jak obejrze reszte odcinków.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-30-2008 09:20 PM przez Lowrey22.
|