|
RE: William Fichtner / Alexander Mahone
Tłumaczenia wideo powyżej:
1. MO: Pracuję w telewizji od 10 lat i widziałem już wielu aktorów. Ci, którzy rzucają się w oczy to ci, którzy, kiedy ich oglądasz, są zawsze zaangażowani w scenę, zawsze znajdują jakiś sposób, żeby ją zagrać.
Kiedy przyglądasz się pracy Billa, [okazuje się, że] on nigdy nie odpuszcza, nie gra na pół gwizdka, nie mówi - "zabierzcie moją kwestię, nie czuję jej póki co" i sam już nie wiem, ile razy, kiedy scenarzyści przeglądali nakręcone materiały z odcinka, ktoś mówił "Dzięki Bogu za Billa Fichtnera".
WF: Chodzi o zaangażowanie, o to, jak głęboko chcesz się w to wgryźć - co to znaczy, jakie to jest naprawdę. Czy naprawdę chcesz się tym bawić? Bo równie dobrze możesz się ślizgać po powierzchni, [na ekranie] będzie to wyglądało bardzo dobrze, ale możesz spróbować zanurzyć się trochę głębiej. Ja próbuję zanurzyć się głębiej.
MO: A poza tym mówiąc już osobiście o Billu - to profesjonalny profesjonalista. Nie musisz być psychotyczny, żeby być utalentowanym, nie musisz być porywczy, żeby być utalentowanym.
To jest normalny facet. Często przychodzi do mnie do biura i rozmawiamy o różnych pomysłach [na postać Alexa]. Świetnie się porozumiewamy. To ogromna przyjemność pracować z Billem jako osobą, a jednocześnie jest to cenny nabytek w PB jeśli chodzi o talent.
WF: Wydaje mi się, że jedną z najlepszych rzeczy w trakcie tych trzech lat, które spędziłem na planie PB, są rozmowy, jakie mogę odbywać ze scenarzystami, a zwłaszcza z Mattem Olmsteadem. Nigdy bym nie zaczął pracy, gdybym [przyjął postawę], "eee, nie wiem, co ci ludzie robią". Kiedy czegoś nie rozumiem, nie mogę się doczekać, żeby zadzwonić do Matta i pogadać z nim o tym. Kiedy czytam coś w scenariuszu i nagle myślę "wiecie co, to nie pasuje do tego faceta" - w tym momencie to aktor wie więcej o postaci. Uwielbiam o tym rozmawiać z Mattem.
Wisienka na torcie to kiedy mogę pogadać z Mattem - "powiedz mi coś więcej o tym, co się teraz dzieje", "powiedz mi, co planujecie dalej [w serialu]". Matt jest to w zaangażowany, ja jestem w to zaangażowany, więc to co Matt mówi o przyszłości, jest inspirujące.
Parę dni temu rozmawialiśmy i mówię mu: "Matt, podrzuć mi trochę smacznych kąsków, co będzie się dalej działo". On mówi: "To może się stać i to może się stać", uwielbiam słuchać takich rzeczy - to jest właśnie dobra komunikacja. Uważam, że w serialu mamy świetnych scenarzystów i lubię relację, jaką mam z nimi. Nigdy nie ma nudy ani narzucania, oni w jednym obozie, ty w przeciwnym. A miałem już sytuacje, kiedy to był właśnie ten przypadek - i to nie jest przypadek Prison Break.
2. MO: (...) Po tym tajemniczym miesiącu [postać Alexa] jest także poza Soną, jedzie się zobaczyć z byłą żoną i dzieckiem, po czym zdarza się tragedia. Jak tylko przedstawiłem to Williamowi Fichtnerowi, wiedział od razu, jak to zagra i to dało nam (osiem odcinków?) - w tej chwili kręcimy odcinek 15 i tam ciągle są jeszcze rozgałęzienia tego wątku. Każda z postaci ma swoją emocjonalną linię i jak już ustaliliśmy sytuację wyjściową dla Alexa w pierwszym odcinku, było wiele sposobów, na jakie mogliśmy rozegrać jego (bunt?).
WF: Są dwie rzeczy, które moim zdaniem pozostały Mahone'owi w życiu do zrobienia, kiedy stracił wszystko inne. Pierwsza to dorwać Wyatta, a druga - wrócić do Pam. Więc znajduję Wyatta i kiedy dowiaduję się od niego wszystkiego, czego mogę, jak się uwolnić, uciec od Firmy... (Sens?) dorwania Wyatta, który mi to zrobił, jest taki: zły facet, zły czas, złe życie, bo teraz cię mam.
Gdzie jest moralność w tym wszystkim? Tak jak Alex mówi do Wyatta w 9. odcinku (tu fragment sceny o 2 postrzałach Camerona) - nie znam wielu rodziców, którzy myślą w takiej chwili o moralności.
***********************************
Przepraszam z góry za dziury w drugim wywiadzie, ale nie słyszę dobrze wszystkiego. Zachęcam do poprawek, jeśli usłyszeliście coś lepiej ode mnie, bo sama jestem ciekawa kilku znaków zapytania.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2008 01:43 PM przez aelita.
|