Odpowiedz  Napisz temat 
Z życia wzięte
Post: #1
06-12-2009, 11:10 PM
Sis Francis
Sis Franca
*


Postów: 339
Grupa: V.I.P'y
Dołączył: Apr 2008
Status: Offline
Reputacja: 27
Moj nastroj: Brak
Z życia wzięte
PB się skończył i na forum zapanowała stypa. Inne seriale też po finałach sezonów, więc mamy sezon ogórkowy w pełni. Wchodzę codziennie i żal dupę ściska, że pusto i nuda. Przez chwilę powisiał nawet nowy topic, ale był be i fe, więc przeszedł do historii (pozdrawiam N-Myrona i Lowreya22 ;D). Człowiek chętnie by sobie o czymś poczytał i popisał, więc tak przyszło mi do głowy, że może by tak wrzucać tu historyjki z życia wzięte. Naszego, kolegów, sąsiadów, czy tez pani Basi z bloku B, obojętnie, byleby było ciekawie. Jak się format nie przyjmie, to Lowrey będzie wiedział co robić ;)

Dobra, to teraz słuchajcie jaki jazz przytrafił mi się kilka dni temu :D
Godzina 22 z minutami. Dzwonek do drzwii. Wizjer ukazał mi zminiaturyzowaną postać sąsiadki z mieszkania obok. Otwarłam na luzie z myślą, że pewnie jakieś jajka chce pożyczyć, a ona do mnie takim lekko spanikowanym głosem mówi: "Przepraszam najmocniej, ale niech się pani nie przestraszy, ale na pani wycieraczce jakiś pijany żołnierz leży!" (wtf?) Schyliłam głowę i wówczas moim oczom ukazał się komiczny obrazek: pan w moro, w pozycji embrionalnej, spał na mojej wycieraczce, a ja czubkami palców stałam na jego plecach szczerbaty Nie bardzo było wiadomo, co z tym fantem zrobić. Ale skończyło się na tym, że zawołałyśmy straż miejską i go do chaty odwieźli. Przynajmniej tak twierdzili.

No to piszcie coś ludzie teraz, najlepsze są dialogi podsłyszane w środkach komunikacji miejskiej i sklepach :)


Renee icon by vague

Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2009 11:11 PM przez Sis Francis.

Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #2
06-13-2009, 11:22 AM
gt_o
Gawith
*


Postów: 310
Grupa: Super Moderatorzy
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Reputacja: 21
Moj nastroj: Sad
RE: Z życia wzięte
Ja akurat nic nie mam ciekawego pod ręką, ale w temacie przygód z komunikacją miejską polecę Ci na razie parę starych notek mojego ulubionego blogera ;) (http://radkowiecki.is.evil.pl/709-06.html). Nikogo nie znam kto by miał większy talent do opowiadania takich błahostek :)


http://srogibochen.blox.pl/html
Take my love, take my land,
Take me where I cannot stand
I don't care, I'm still free
You can't take the sky from me.
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #3
06-13-2009, 03:31 PM
Sis Francis
Sis Franca
*


Postów: 339
Grupa: V.I.P'y
Dołączył: Apr 2008
Status: Offline
Reputacja: 27
Moj nastroj: Brak
RE: Z życia wzięte
Dzięki za link :) Koleś jest rzeczywiście grafomańskim wymiataczem. Trochę tego jest, więc będzie co czytać. Na razie trzy wpisy zaliczyłam, i uśmiałam się przy jego określeniu na kogoś, kto jest tzw. piątek kołem u wozu :D

Cytat:
Metro

Maczomen, Dwie Dziewczyny i Odrzucony Statysta. Dwie dziewczynki w czerwonych kurtkach z Maczomenem - jedna przytulona, druga uwieszona u jego ręki. Obok smutny Odrzucony Statysta, który wzrokiem proszącym wpatrywał się w trójkę swoich znajomych i wyraźnie chciał się podłączyć do tej grupy Laokoona. Nie dał rady i wyglądał coraz bardziej żałośnie. I na dodatek miał tego pecha, że był brzydki. W zasadzie to wyglądał tak, że wrzucenie go na tory i skrócenie jego męk, byłoby aktem łaski. Stary - jeżeli libido blokuje ci nieśmiałość albo niewiara we własną urodę, intelekt czy whatever, to idź na dziwki. Ale nie rób takich min, bo to nie przystoi facetowi. Maczomen był za to prawdziwym stuprocentowym Maczomenem z prowincjonalnej zabawy wiejskiej. I nie chodziło nawet o ubiór, bo wbił się w całkiem przyzwoite ciuchy (garnitur). Ale wyraz jego twarzy (Who's the king baby? - znacie to zapewne) oraz daremna zaczeska spowodowały, że wyglądał jak rasowy burak.


A jeszcze do takich miejsc gdzie zawsze coś ciekawego się dzieje, to zaliczam kościoły. Pewnie niektórzy się obrażą, ale z mojego doświadczenia wynika, że są to miejsca gdzie w ludzi wstępuje najwyższy poziom agresji, znieczulicy i zawiści.



Renee icon by vague
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #4
06-13-2009, 04:23 PM
olek
Siala la La bamba
*


Postów: 155
Grupa: Donatorzy
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Reputacja: 12
Moj nastroj: Dead
RE: Z życia wzięte
1.
Kilka lat temu w podstawowce u mojego kolegi pani powiedziala zeby przyniesc koszulki, to bedą w nie wkladac jakies sprawdziany czy cos, i na drugi dzien cala klasa przyniosla koszulki na dokumenty, tylko jeden koles przyniosl normalna biala koszulke, taka do ubrania :D

2.
Kiedys mi kuzyn opowiadal, ze jak jechal autobusem, takim zwykłym miejskim to weszła jakas babka nie z naszego miasta i sie pyta go jak tutaj sie kasuje bilet. Moj kuzyn byl z kilkoma innymi kumplami to postanowił zrobić sobie zwale z tej sytuacji i mowi do niej " trzeb podejść do kasownika, i głośno i wyraźnie powiedzieć gdzie sie chce jechac, a potem włożyć bilet i sie skasuje" No to babka podchodzi do kasownika i mowi " Lubicz Górny! "- tak na caly autobus. A caly autobus zaczal sie smiac


Światem nie rządzą prawa spisane na papierze. Światem rządzą ludzie. Niektórzy trzymają się prawa, inni nie. Każdy człowiek sam decyduje o tym, jak urządzi swoje życie. No i potrzeba też trochę szczęścia, żeby ktoś inny nie zepsuł ci wszystkiego, co zbudowałeś. To wcale nie takie proste, jak uczą w podstawówkach. Ale dobrze jest mieć parę mocnych zasad i zawsze się ich trzymać. W małżeństwie, w mafii, na wojnie - zawsze i wszędzie.

Mafia(gra)


taki mały gif zrobiłem z nudów
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #5
06-13-2009, 06:14 PM
N-Myron
User
*


Postów: 378
Grupa: Użytkownicy
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Reputacja: 24
Moj nastroj: Brak
RE: Z życia wzięte

Sis Francis napisał(a):
A jeszcze do takich miejsc gdzie zawsze coś ciekawego się dzieje, to zaliczam kościoły.

Ja coś mam :D

Ze 3 lata temu na rekolekcjach siedzimy sobie w kościele, wszyscy udają, że słuchają - wiadomo jak to jest.
W pewnym momencie jeden kumpel zapytał drugiego o godzinę. Ten, żeby wyciągnąć telefon musiał wstać. W tym oczywiście nic niezwykłego nie ma, ale...
Akurat w tym momencie ksiądz prawił kazanie w stylu:
"Dzisiejsza młodzież nie potrafi się przyznać do własnych grzechów. No proszę: kto jest w stanie się przyznać, że dzisiaj całował się ze swoim kolegą?"
No i w tym momencie niczego nieświadomy kumpel wstał szczerbaty

Jak wszyscy pierda*neli śmiechem, to przez 5 minut nikt nie był w stanie mu wytłumaczyć z czego się śmiejemy :D







Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-13-2009 06:16 PM przez N-Myron.

Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #6
06-13-2009, 10:09 PM
Sis Francis
Sis Franca
*


Postów: 339
Grupa: V.I.P'y
Dołączył: Apr 2008
Status: Offline
Reputacja: 27
Moj nastroj: Brak
RE: Z życia wzięte

olek napisał(a):
2.
Kiedys mi kuzyn opowiadal, ze jak jechal autobusem, takim zwykłym miejskim to weszła jakas babka nie z naszego miasta i sie pyta go jak tutaj sie kasuje bilet. Moj kuzyn byl z kilkoma innymi kumplami to postanowił zrobić sobie zwale z tej sytuacji i mowi do niej " trzeb podejść do kasownika, i głośno i wyraźnie powiedzieć gdzie sie chce jechac, a potem włożyć bilet i sie skasuje" No to babka podchodzi do kasownika i mowi " Lubicz Górny! "- tak na caly autobus. A caly autobus zaczal sie smiac

Hah, to kuzyn Cię w ciula zrobił szczerbaty Ta historyjka jest znana jak świat, tak samo jak taka inna z akcją osadzoną w tramwaju o bezstresowym wychowaniu. Tak do końca to już nie wiadomo, czy te sytuacje miały rzeczywiście miejsce, czy ktoś to sobie po prostu uroił w głowie i puścił w obieg. Ale fakt, na tych co nie znają, zawsze robią wrażenie.
A a propos kościoła, to dziś ciotka mi opowiedziała akcję, która jej się parę dni temu przytrafiła w kościele, i aż mnie wbiło w ziemię. Nie znam się na tych wszystkich rodzajach mszy, ale ciotka była na jednej z rodzaju tych mniej popularnych, co przychodzą tylko najzagorzalsi parafianie. We mszy brał udział egzorcysta jakiś spod Poznania i nagle w trakcie minuty ciszy, opętało jakąś babcię. Eek Zaczęła walić laskami po ławkach i krzyczała coś niezrozumiałego na cały kościół. Ponoć wszystkich zamurowało, babcia waląc laskami i wrzeszcząc ewakuowała się z kościoła i tyle ją widzieli. A ciotka jeszcze na koniec skwitowała: - "Egzorcyzmy Emily Rose" chowają się przy tym.



Renee icon by vague
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Post: #7
06-13-2009, 11:06 PM
N-Myron
User
*


Postów: 378
Grupa: Użytkownicy
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Reputacja: 24
Moj nastroj: Brak
RE: Z życia wzięte
Nie opętało ją, tylko jej odbiło od tego pie*dolenia o szatanach i ch*jach mujach.
Jakby tak codziennie zamykać kilkaset osób w jednym budynku i wmawiać im, że ogórki kiszone są złe, to w końcu ktoś przechodząc w supermarkecie koło półki z ogórkami dostałby pierdolca.
Wtedy wszyscy by mówili, że ogórek go opętał i byłby kolejny argument na to, że ogórki kiszone są złe ;p






Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-13-2009 11:08 PM przez N-Myron.

Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do:





Partnerzy:





KontaktPrison BreakWróć do góryWersja lightRSS