Z życia wzięte
PB się skończył i na forum zapanowała stypa. Inne seriale też po finałach sezonów, więc mamy sezon ogórkowy w pełni. Wchodzę codziennie i żal dupę ściska, że pusto i nuda. Przez chwilę powisiał nawet nowy topic, ale był be i fe, więc przeszedł do historii (pozdrawiam N-Myrona i Lowreya22 ;D). Człowiek chętnie by sobie o czymś poczytał i popisał, więc tak przyszło mi do głowy, że może by tak wrzucać tu historyjki z życia wzięte. Naszego, kolegów, sąsiadów, czy tez pani Basi z bloku B, obojętnie, byleby było ciekawie. Jak się format nie przyjmie, to Lowrey będzie wiedział co robić ;)
Dobra, to teraz słuchajcie jaki jazz przytrafił mi się kilka dni temu :D
Godzina 22 z minutami. Dzwonek do drzwii. Wizjer ukazał mi zminiaturyzowaną postać sąsiadki z mieszkania obok. Otwarłam na luzie z myślą, że pewnie jakieś jajka chce pożyczyć, a ona do mnie takim lekko spanikowanym głosem mówi: "Przepraszam najmocniej, ale niech się pani nie przestraszy, ale na pani wycieraczce jakiś pijany żołnierz leży!" (wtf?) Schyliłam głowę i wówczas moim oczom ukazał się komiczny obrazek: pan w moro, w pozycji embrionalnej, spał na mojej wycieraczce, a ja czubkami palców stałam na jego plecach

Nie bardzo było wiadomo, co z tym fantem zrobić. Ale skończyło się na tym, że zawołałyśmy straż miejską i go do chaty odwieźli. Przynajmniej tak twierdzili.
No to piszcie coś ludzie teraz, najlepsze są dialogi podsłyszane w środkach komunikacji miejskiej i sklepach :)